Początek stycznia okazał się dla mnie (wbrew zdrowemu rozsądkowi) bardzo intensywny jeśli chodzi o obcowanie z kinem. Nie dlatego, że wielkimi krokami zbliża się sesja i powinienem cały swój czas poświęcić właśnie przygotowaniom do tejże, ale dlatego, że początek stycznia okazał się bardzo obfity w rewelacyjne premiery w Polskich kinach studyjnych. Zapraszam zatem na trzy propozycję, które warto choćby i dziś zobaczyć w swoim ulubionym kinie!

Świat z dnia na dzień jest coraz lepszy! Przeczytaj ponad 20 powodów na F7city! 

ONI (LORO)

reż. Paolo Sorrentino | Włochy, Francja, 2018 | 151 min.

Paolo Sorrentino odpowiedzialny za rewelacyjne Wielkie Piękno czy Młodość znów zaprasza do zwariowanego świata swojej wyobraźni, gdzie główni bohaterowie pływają w niepoprawnym aż luksusie. Oni są u władzy. Oni są cyniczni, niemoralni i zachłanni. Oni chcą uwielbienia. Oni to Silvio Berlusconi, jego świta i orbitujący wokół nich karierowicze, gotowi zrobić wszystko dla pieniędzy i politycznej chwały. Oni chcą uwieść tłumy. W świecie, gdzie najcenniejszą walutą jest młodość i seks, oni nie mają sobie równych. Historia o tyle ciekawa, że napisana w oparciu o realne perypetie Berlusconiego, włoskiego przedsiębiorcy i polityka.

Nikt tak jak on nie umie pokazać smutku spełnionych marzeń, zabójczej, przytłaczającej melancholii, jakiej przeczucie pojawia się w samym szczycie euforii i zmysłowego upojenia – narkotykowego, alkoholowego, seksualnego i wszystkich innych.

Co ciekawe, na rynek światowy została wypuszczona jedynie skrócona, 152 minutowa wersja filmu, podczas gdy odbiorcy oryginalnego obrazu doświadczają go jako dwuaktowego spektaklu po sto minut każdy. Jednak wskazujące na to braki nie umniejszają znakomitości i rozmachowi produkcji, z jakim przyjdzie się nam zmierzyć z fotelach kinowych.

GREEN BOOK

reż. Peter Farrelly | USA, 2018 | 130 min.

Green Book to kolejna ekranizacja wydarzeń inspirujących prawdziwą historią. Tutaj na pierwszym planie pojawia się czarnoskóry pianista Don Shirley oraz jego osobisty szofer Tony Vallelongi. Historia tego duetu z kontrastowo różnych światów daje nam bardzo ciekawy obraz Ameryki lat 60.

Peter Farrelly tworzy jeden z najciekawszych obrazów tego roku, który z pewnością stanie się rodzinnym klasykiem w niejednym domu.

Oczywisty problem rasowy poruszany w filmie jest zarysowany uczciwie, ale też dobitnie. Sposób prowadzania narracji pozwala na sympatyzowanie z bohaterami w swoim tempie, co i tak każdego w końcu zacznie dotyczyć. Green Book bowiem jest komediodramatem napisanym w sposób przemyślany, który zarówno uczy jak i bawi. Sam obraz kipi ciepłą i pozytywną atmosferą, nie sposób więc nie polubić duetu bohaterów. Lekkość tej produkcji to zdecydowanie jej urok. Urok, którym warto podzielić się z najbliższymi, i opuścić kino razem, w znacznie lepszych nastrojach.

MÓJ PIĘKNY SYN

reż. Felix Van Groeningen | USA, 2018 | 111 min.

Mój piękny syn jest filmem, na którym najbardziej z wymienionych premier mi zależało. Historia poruszana na ekranie jest bowiem bardzo blisko moich osobistych doświadczeń, obcowanie więc z tego typu obrazem odbierałem ze zdwojoną siłą. Steve Carell, znany głównie z komedii, ale równie rewelacyjny w między innymi Mała Miss oraz odkrycie ostatniego roku czyli Timothée Chalamet nagrodzony Oskarem za rolę pierwszoplanową z najpiękniejszym filmie zeszłego roku, Tamte dni, tamte noce. Timothée za rolę w Mój piękny syn otrzymał również dwie nominacje do Złotych Globów.

Reżyser z całkowitą premedytacją nie epatuje nihilistyczną grozą. Van Groeningen skupia się niemal wyłącznie na miłości ojca do syna, pokazując siłę, ale też marność tego uczucia.

Filmów poruszających problematykę uzależnienia od narkotyków jest już niezliczona ilość, tutaj jednak pokazanie upadającego człowieka nie jest elementem pierwszoplanowym. Najważniejsza jest tutaj prezentowana relacja między bezsilnym ojcem a tonącym w problemach synem. Zdjęcia, montaż, muzyka – reżyser wszystkie elementy filmu podporządkował temu, by aktorzy wypadli jak najkorzystniej i aby ich kreacje maksymalnie oddziaływały na uczucia widzów. I to się udało. Mój piękny syn zapewni wiele wzruszeń i zachwytów nad grą aktorów.

Styczniowy wypad do kina, kiedy pogoda za oknem dokucza z maksymalną intensywnością, najlepsze co możecie dla siebie zrobić to przenieść się w świat, który zarówno zaczaruje Waszą rzeczywistość jak i zmieni na nią spojrzenie. Jeśli daliście się namówić na którąś z produkcji, bądź mieliście już okazję je widzieć, dajcie koniecznie znać! Do zobaczenia w kinach!

Nie wiesz jak ruszyć z biznesem? Dowiedz się TUTAJ! 🙂