Wrocławscy uczniowie walczą z mową nienawiści

0
515
views

Graffiti to problem wielu miast na świecie. Niektóre z tych rysunków to jednak prawdziwe dzieła sztuki i władze decydują się pozostawić je w przestrzeni miejskiej. Niestety wiele z nich to zwykła mowa nienawiści. Walkę z tym zjawiskiem postanowili rozpocząć wrocławscy licealiści. W ramach oficjalnej akcji „Problem Covered” usuwają obraźliwe napisy. Wspomóc akcję mogą także mieszkańcy, zgłaszając lokalizację nieodpowiednich graffiti. 

Wszystko zaczęło się od napisu, który ktoś namalował na murze zabytkowego żydowskiego cmentarza. „Jezus jest królem” – chociaż hasło nie było obraźliwe samo w sobie, to jednak w tym kontekście wydźwięk był bardzo jednoznaczny. Po raz pierwszy te słowa pojawiły się w nocy 14 lutego. Zauważył to aktywista społeczny Robert Wagner i wraz z kilkudziesięcioma mieszkańcami Wrocławia zmyli napis. Okazało się jednak, że ich praca poszła na marne, bo już następnego dnia, ktoś znów namalował swoje „motto”. Wtedy sprawą postanowili się zająć uczniowie z Liceum Ogólnokształcącego nr 3. Poprosili o zgodę właściciela terenu, a następnie nieodpłatnie oczyścili mur. Szybko okazało się jednak, że w mieście takich aktów wandalizmu jest dużo więcej. Licealiści postanowili więc przekształcić spontaniczną akcję w większy projekt pod nazwą „Problem Covered”.

„Jesteśmy 6-osobową grupą licealistów z Wrocławia. Nasz projekt skupia się na przestrzeni miejskiej i walce z mową nienawiści” – piszą o sobie na oficjalnej stronie internetowej

Zaangażowani w akcje uczniowie chcą nie tylko usuwać nieodpowiednie treści, ale także zastąpić je pozytywnymi hasłami, motywującymi muralami, twórczymi dziełami.  Projekt ma na celu nie tylko poprawić wygląd naszego otoczenia, ale także wyrażenie jawnego sprzeciwu wobec mowy nienawiści.

Problem jest bardzo aktualny, szczególnie patrząc przez pryzmat ostatnich wydarzeń. 13 stycznia 2019 na Targu Węglowym w Gdańsku podczas 27. finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy został dokonany zamach na prezydenta Gdańska, Pawła Adamowicza. Polityk został kilkukrotnie dźgnięty nożem na scenie. Zamachowca udało się obezwładnić, a ranny polityk został odwieziony do szpitala, gdzie po wielu godzinach walki o życie zmarł. Po tych wydarzeniach w sieci pojawiło się wiele komentarzy pozytywnie oceniających zamachowca i śmierć prezydenta, a w ciągu miesiąca politycy z całej polski zaczęli dostawać listy z pogróżkami.