Miłośnicy opuszczonych miejsc

0
607
views

Źródło: [klik]

Z urban exploration pierwszy raz zetknęłam się dwa lata temu, kiedy mój przyjaciel zabrał mnie na zwiedzanie jednego z poznańskich fortów. Jako dziecko często chodziłam po opuszczonych stodołach, ale była to zwykła zabawa. W czerwcu 2016 roku poznałam czym naprawdę jest urbex. Chodziłam ciemnymi, zimnymi i zalanymi korytarzami, a i tak mi się to podobało. Tego dnia towarzyszyło mi podekscytowanie zmieszane ze strachem, jakiego wcześniej nie czułam.

Niestety, dzisiaj moje ‚zwiedzanie’ ogranicza się do patrzenia w monitor i oglądania prawdziwych pasjonatów urbexu. Jednym z nich jest Sietra Urbex, z którym przeprowadziłam rozmowę i który chętnie podzielił się swoimi doświadczeniami.

Eksploracją miejską zajmuje się odkąd skończyłem 10 lat, czyli od ponad dwóch dekad. Przez ten czas zwiedziłem setki miejsc, w Polsce i poza nią – zdradza Sietra Urbex.

Zdjęcie użytkownika Sietra Urbex.

Źródło: [klik]

WIĘKSZE MIASTO = WIĘCEJ OPUSZCZONYCH OBIEKTÓW, JEDNAK TAKŻE WIĘCEJ OSÓB CHĘTNYCH DO „SKORZYSTANIA” Z NICH. NIE MÓWIĘ TUTAJ TYLKO O OSOBACH BEZDOMNYCH, ALE GŁÓWNIE O ZŁOMIARZACH. SYTUACJA, W KTÓREJ OBIEKT JEST ROZGRABIANY DLA KILKU KILOGRAMÓW METALU NIE JEST NICZYM NIEZWYKŁYM. NAJBARDZIEJ CIERPIĄ MIEJSCA „NA WIDOKU”. PRZYKŁADEM TUTAJ MOŻE BYĆ PORADZIECKI SZPITAL W LEGNICY. OBIEKT JEST ZNANY I ODWIEDZANY PRZEZ RÓŻNE OSOBY. PIERWSZY RAZ BYŁEM W NIM W LUTYM 2014 ROKU. JEDNĄ Z RZECZY, KTÓRE ZROBIŁY NA MNIE NAJWIĘKSZE WRAŻENIE BYŁ STÓŁ SEKCYJNY. KIEDY MIESIĄC PÓŹNIEJ DO SZPITALA ZAWITALI MOI ZNAJOMI, OKAZAŁO SIĘ, ŻE STÓŁ ZNIKNĄŁ. ROZUMIEM, ŻE BYŁ WYKONANY ZE STALI NIERDZEWNEJ, ALE DEMONTOWANIE TAKICH RZECZY I SPRZEDAŻ W SKUPIE METALI? – pyta Sietra.

Czy udało Ci się znaleźć coś cennego podczas zwiedzania?

Urbex posiada zasadę „zostaw wszystko na swoim miejscu, zabierz tylko zdjęcia’. Osobiście uważam, że od tej reguły należy robić wyjątki. Jednym z takich wyjątków było zabranie bagnetu z drugiej wojny światowej i przekazanie go do muzeum. Pojawiły się głosy mówiące, że złamałem zasadę i nie powinno się tak robić. Jednak nikt nie potrafił powiedzieć co złego jest w przekazaniu zabytku (który prawdopodobnie zostałby przez kogoś zabrany) do muzeum, aby mogły go podziwiać następne pokolenia. 

Jakie miejsce odwiedzasz najczęściej?
Jednym z najczęściej zwiedzanych przeze mnie miast jest Wrocław. Jednym z ciekawszych miejsc, jakie miałem okazję tam zwiedzić była dawna siedziba ZO**. Pomimo prawie trzech dekad od upadku dnawego ustroju, w dalszym ciągu można znaleźć tam rzeczy z tego okresu. Najciekawszym eksplantatem był obraz o wymiarach około 2 na 2 metry. Namalował go prawdopodobnie jeden z milicjantów. Przedstawiał on ćwiczenia oddziału w lesie. Co ciekawe na obrazie pojawiły się pojazdy z autentycznymi numerami rejestracyjnymi, należącymi do oddziału. Po publikacji filmu z tego miejsca, zainteresowała się nim telewizja i ostatecznie obraz trafił do muzeum. 

(Materiał o obrazie można znaleźć na stronie TVP Wrocław).

Co według Ciebie ma do zaoferowania Poznań?
Jeśli chodzi o miejsca w Poznaniu uważam, że pod wieloma względami oferuje on więcej niż inne duże miasta. W dalszym ciągu na mojej liście „do zwiedzenia” sporo znajduje się w Poznaniu lub okolicach. Nie chce zdradzać szczegółów, ale spędzę tutaj jeszcze nie jeden dzień. Jeśli chodzi o obiekt w Poznaniu, który wywarł na mnie największe wrażenie, to zdecydowanie będzie to Z***. Byłem tam dwukrotnie. Podczas drugiej wizyty wraz z kolegami natknąłem się na dokumenty związane z ich historią. Dokumenty datowane na lata 20. i 30. XX wieku, były w opłakanym stanie. Postanowiliśmy je zabrać i przekazać do Muzeum Historii Miasta Poznania. 

Z autopsji wiem, że opuszczone miejsca nie są zachowane w najlepszym stanie. Przychodzą tam ludzie i dewastują miejsce, nie stosują się do zasady urbexu. Nie zdradziliśmy miejsca, o którym mowa w artykule, ze względu na bezpieczeństwo.

Obie wizyty dzieliło 10 miesięcy. Przez ten czas stan miejsca bardzo się pogorszył. Pożary, grabieże i dewastacje sprawiły, że obiekt stracił wiele na swojej atrakcyjności.