Kiedyś usłyszałem, że są dwa sposoby na zostanie milionerem. Albo sprzedać jednej osobie dobro o wartości miliona, albo sprzedać dobro o wartości złotówki milionowi osób. Bardzo proste działanie okazało się świetnie funkcjonować również w gospodarce.

Zobacz też: Festival of Lights. Tego w Poznaniu jeszcze nie było!

Prototypem crowdfundingu była subskrypcja, popularna w XVIII, a nawet jeszcze XIX wieku. Kompozytor proponował zakup utworu zamożnym melomanom, i kiedy zgromadził wystarczającą liczbę subskrybentów, co dawało gwarancję, że utwór nie przyniesie strat, podejmował się druku. Dzięki subskrypcji ukazywały się najwcześniejsze utwory Beethovena. Późniejsze publikował już wydawca na własny koszt, płacąc kompozytorowi honorarium.

Crowdfunding to forma finansowania, która na przestrzeni ostatnich paru lat bardzo zyskuje na popularności. Polega na finansowaniu projektów przez społeczność, która organizuje się w okół idei. Duża liczba wpłat o małym nominale pozwala na budżetowanie nawet bardzo odległych wydawało by się projektów. Dzięki internetowi granice crowdfundingu znacznie się poszerzyły, a platformy tak duże jak Kickstarter zostały powielone również lokalnie.

Kickstarter to na ten moment najpopularniejsza platforma crowdfundingowa, gdzie można zostać inwestorem różnego rodzaju projektów, poczynając od filmów, animacji czy gier komputerowych, kończąc na teatrze, tańcu czy nowoczesnych technologiach. Do tej pory największym sukcesem w obrębie platformy jest projekt z 2015, w którym twórcy proponują smartwatch lepszy od wszystkich pozostałych propozycji na rynku. Kwota, którą twórcy planowali zebrać w celu zrealizowania projektu to pół miliona dolarów. Ostatecznie projekt cieszył się tak dużą popularnością, że ze wsparcia ponad 78 tysięcy ludzi udało się uzbierać aż 20 milionów dolarów.

Zobacz też: Jak powinien funkcjonować skup opakowań?

W Polsce wydają się być dwie platformy wiodące prym. Jest to serwis Zrzutka oraz PolakPotrafi. Może sukcesy w skali kraju nie są już tak spektakularne, jednak wiele zbiórek wciąż okazują się sukcesem, jak na przykład zbiórka Magdy, o której wspominałem w tym artykule. 

Jednak co ciekawe, tego typu inicjatywy oddolne odnajdują również zastosowanie w urbanistyce. Brytyjski architekt Chris Romer-Lee wymyślił na przykład, by fragment Tamizy zmienić w basen do kąpieli. W niespełna miesiąc po uruchomieniu akcji na platformie Kickstarter, udało się zebrać ponad 140 tys funtów, co pozwoliło na sfinansowanie wstępnego projektu. Wkrótce potem Romer-Lee wpadł na nowy pomysł rewitalizacji osiedlowego basenu, który został zasypany przed prawie 30 lat. Tym razem do zbiórki funduszy posłużył program uruchomiony przez władze Londynu. Crowdfund London zasilany jest corocznie przez burmistrza kwotą kilkuset tysięcy funtów, a w 2019 roku będzie to okrągły milion. Pieniądze przeznaczone są na projekty służące lokalnej społeczności, przy czym jednym z kryteriów przyznania środków jest sukces w zebraniu drobnych, jednorazowych wpłat od osób zainteresowanych projektem.

Z jednej strony miasto testuje w ten sposób nowe mechanizmy budżetu partypacyjnego, z drugiej próbuje zneutralizować skutki cięć budżetowych, które dotknęły samorządy lokalne. Crowfunding odwołuje się do entuzjazmu donatorów, nie obciążając ogółu podatników. Pozwala także władzom wspierać projekty bez ponoszenia kosztów ich obsługi oraz ryzyka porażki.

Londyński program daje dostęp do sprawdzonej platformy crowfundingowej. W pierwszej fazie projekty same zbierają fundusze. W kolejnej – miasto wspiera część projektów dodatkowymi środkami na kampanię promocyjną, po czym następuje ostatnia faza fundraisingu. Po drodze następuje weryfikacja finansowo-organizacyjnej i prawnej strony projektów. Wsparcie ze strony miasta okazuje się skuteczną dźwignią. Projekty, które przechodzą do kolejnej fazy uzyskują na ogół o 170% więcej wpłat, a kwotowo przekłada się to na wzrost o 60-200 funtów dziennie.

źródło: miasto2077.pl

Nie wiesz, jak ruszyć z biznesem? Dowiedz się!